Nie mieli pojęcia, że każdy mikrofon w biurze Vivian już przesyła nagrania na mój prywatny serwer.
Żal nauczył mnie cierpliwości, a prawo dało mi jeszcze bardziej nieubłaganą lekcję: nigdy nie ujawniaj spisku, dopóki nie zgromadzisz dowodów, świadków i nie znajdziesz wyjścia. Teraz miałem to wszystko.
Zadzwoniłem.
„Danielu” – szepnąłem – „włącz plan zapasowy”.
Szef ochrony milczał przez chwilę. „Ślub?”