Część 2
„Nie tutaj?” powtórzyłam, tym razem głośniej. Kilka osób w pobliżu odwróciło głowy. „Przywiozłeś coś takiego na lotnisko, Ethan. Więc tak – tutaj”.
Młoda kobieta wyglądała, jakby miała zemdleć. Przycisnęła torebkę do piersi i odsunęła się o krok. „Mówiłeś mi, że jesteś rozwiedziony” – powiedziała drżącym głosem. „Mówiłeś, że dokumenty są finalizowane”.
Zaśmiałam się, ale zabrzmiało to ostro i szorstko. „Rozwiedziony? To ciekawe, bo byłam dziś rano u nas w domu i pakowałam jego ulubioną poduszkę podróżną”.
Ethan przejechał dłonią po twarzy. „Claire, proszę cię. Robisz scenę”.
„Nie” – powiedziałam. „Zrobiłaś scenę w chwili, gdy postanowiłaś grać dla mnie męża, a dla kogoś innego przyszłego ojca”.
Dziewczyna odwróciła się do niego tak szybko, że jej kucyk przeleciał przez ramię. „Przyszły ojciec?”
Wtedy zrozumiałam, że ona też nie wie wszystkiego. Spojrzałam na nią, a potem na kopertę w jej torbie. „Naprawdę nie wiesz, prawda?”
Przełknęła ślinę. „Wiesz co?”
Zanim Ethan zdążył mnie powstrzymać, sięgnęłam po papier wystający z jej torebki. Szarpnęła go za późno. Wystarczyła mi pierwsza strona. Zobaczyłam jej imię – Madison Reed. Zobaczyłam jego imię – Ethan Cole. Zobaczyłam papier firmowy kliniki i słowa: plan leczenia, transfer zarodka i przyszli rodzice.
Ręce zaczęły mi drżeć.
Madison zakryła usta. „O mój Boże”.
Spojrzałam na Ethana. „Wykorzystałeś nasze wspólne oszczędności”.
Nie zaprzeczył.
Odpowiedź była wypisana na jego twarzy i nagle znalazłam się z powrotem w naszej kuchni sprzed sześciu miesięcy, kiedy pytałam, dlaczego trzydzieści tysięcy dolarów zostało przelane z naszego konta. Powiedział mi, że to inwestycja biznesowa. Pocałował mnie w czoło i powiedział, żebym się nie martwiła. Pamiętam, jak płakałam sama w sypialni po kolejnej nieudanej rozmowie o tym, dlaczego ciągle odkładał in vitro, mimo że wiedział, jak bardzo pragnęłam dzieci.
Przez cały ten czas nie wahał się.
Po prostu wybrał kogoś innego.
Głos Madison załamał się obok mnie. „Mówiłaś mi, że zaczynasz od nowa. Mówiłaś, że twoje małżeństwo się skończyło, bo ona nie chciała dzieci”.
Zamknęłam oczy na jedną straszną sekundę. Potem spojrzałam na nią ponownie, naprawdę na nią spojrzałam. Nie mogła mieć więcej niż dwadzieścia sześć lat. Stylowa, nerwowa, tusz do rzęs już rozmazał się pod oczami. Nie wyglądała już na zadowoloną z siebie. Wyglądała na upokorzoną.
Ethan podszedł do nas, ściszając głos. „Musicie się uspokoić. Możemy porozmawiać na osobności”.
Odsunęłam się od niego. „Nie wtrącaj się w to, jakbyś organizował spotkanie”.
Oczy Madison napełniły się łzami. „Czy kiedykolwiek zamierzałaś powiedzieć mi prawdę?”
Nic nie powiedział. Ta cisza powiedziała nam wszystko.