Część 2
Pierwszą noc spędziłam w samochodzie za całodobowym sklepem spożywczym, zaparkowanym pod migoczącym światłem, z walizką na tylnym siedzeniu i sercem bijącym tak mocno, że myślałam, że zwymiotuję.
O 23:17 telefon zadzwonił po raz trzeci z nieznanego numeru. W końcu odebrałam.
„Pani Claire Bennett?” zapytała kobieta.
„Tak.”
„Tu Natalie z działu zapobiegania oszustwom w Fifth River Bank. Wykryliśmy nietypowe wypłaty i próbowaliśmy się z panią skontaktować kilka razy. Czy autoryzowała pani dziś wypłaty gotówki na łączną kwotę dwudziestu dziewięciu tysięcy dolarów i przelew na osiem tysięcy czterysta dolarów?”
„Nie” – odpowiedziałam natychmiast. „Mój brat ukradł mi kartę do bankomatu.”
Jej głos się wyostrzył. „Czy jest pani teraz w posiadaniu tej karty?”
„Tak.”
„Dobrze. Zamrażamy konto. Ze względu na ilość i częstotliwość wypłat, sprawa została oznaczona do wewnętrznej kontroli. Muszę też zapytać – czy zna pani źródło środków na koncie oszczędnościowym?”
Zamknęłam oczy.
„Tak” – powiedziałam. „To część ograniczonej wypłaty związanej z ugodą w sprawie o odszkodowanie za śmierć mojej ciotki”.
Zapadła cisza.
„Rozumiem” – powiedziała ostrożnie Natalie. „W takim razie musi pani zgłosić się do oddziału rano. Proszę zabrać ze sobą dowód tożsamości i wszelkie dokumenty, które pani posiada. Jeśli te środki zostały pobrane przez osobę nieupoważnioną, może to wiązać się zarówno z koniecznością ścigania, jak i z koniecznością przestrzegania przepisów spadkowych”.
Podziękowałam jej, rozłączyłam się i zamarłam na miejscu kierowcy.
Trzy lata wcześniej moja ciotka Rebecca zginęła w wypadku ciężarówki pod Dayton. Nie miała dzieci ani męża i z powodów, które wszystkich zszokowały, wpisała mnie do małego prywatnego funduszu powierniczego utworzonego z części ugody. Nie dlatego, że byłam jej ulubienicą, ale dlatego, że to ja zawiozłam ją na chemioterapię, załatwiłam jej papierkową robotę i zostałam z nią w szpitalu, kiedy wszyscy inni szukali wymówek. Fundusz powierniczy nie był fortuną. Po odliczeniu kosztów sądowych i podatków, kwota ta wyniosła niecałe czterdzieści tysięcy dolarów. Ale wystarczyła na sfinansowanie studiów podyplomowych, jeśli będę z niej korzystać ostrożnie. Pieniądze zostały wpłacone na moje konto z warunkami raportowania. Mogłam je wydawać na czesne, mieszkanie, książki, transport i udokumentowane koszty utrzymania. Duże, nieregularne wypłaty były powodem kontroli.
Jason i moi rodzice wiedzieli, że ciocia Rebecca „coś” mi zostawiła. Nie wiedzieli, jak wygląda struktura konta. Po prostu założyli, że pieniądze na moje nazwisko to pieniądze, które mogą ode mnie wyłudzić.