Spojrzałam mu prosto w oczy i powiedziałam cicho, tak żeby tylko on mógł usłyszeć: „Powiedz mi natychmiast… dlaczego oboje macie karty z klinik leczenia niepłodności ze swoimi nazwiskami?”.
Rozchylił usta.
Dziewczyna westchnęła z trudem.
A Ethan powiedział: „Claire, nie tutaj”.
Wtedy zrozumiałam, że prawda będzie gorsza, niż sobie wyobrażałam.
„Nie tutaj?” powtórzyłam, tym razem głośniej. Kilka osób w pobliżu odwróciło się, żeby spojrzeć. „Przywiozłeś coś takiego na lotnisko, Ethan. Więc tak – tutaj”.
Młoda kobieta wyglądała, jakby miała zaraz zemdleć. Przycisnęła torebkę do piersi i odsunęła się od niego. „Mówiłeś, że jesteś rozwiedziony” – powiedziała drżącym głosem. „Mówiłeś, że dokumenty są finalizowane”.
Zaśmiałam się, ale zabrzmiało to ostro i gorzko. „Rozwiedziony? To ciekawe, bo byłam dziś rano u nas w domu i pakowałam jego ulubioną poduszkę podróżną”.
Ethan przeciągnął dłonią po twarzy. „Claire, proszę cię. Robisz scenę”.
„Nie” – powiedziałem. „Zrobiłeś scenę w chwili, gdy zdecydowałeś się zostać moim mężem, a przyszłym ojcem kogoś innego”.
Dziewczyna odwróciła się do niego gwałtownie. „Przyszły ojciec?”
patrz następna strona